Felieton
Spojrzenie w przyszłość
Menedżerów można podzielić na dwie grupy: tych co wierzą w prognozy dotyczące rynku IT i tych twierdzących, że branża jest nieprzewidywalna. Racja jest po obu stronach.
Nie ma chyba drugiego sektora gospodarki, w którym działało by tak wiele firm badawczych i doradczych. Ich rolą jest m.in. prezentacja prognoz dotyczących rynku IT i rozwoju technologii. Co tydzień możemy przeczytać, że rynek x w roku 2009 będzie miał wartość y, podaną z dokładnością do 100 tys. dolarów. Innym razem dowiadujemy się, że technologia, która na razie wykorzystywana jest tylko przez naszego nastoletniego syna do zabawy, jak np. desktop search, za kilka lat na dobre zadomowi się w największych korporacjach.
Są menedżerowie, którzy na wszelkie prognozy reagują gęsią skórką i uważają kupowanie raportów po 2 tys. dolarów za marnowanie pieniędzy. Są jednak i tacy, którzy chcą oprzeć swoje plany biznesowe na przewidywaniach ekspertów, nawet jeżeli są one obarczone ryzykiem błędu.
Na pewno niefortunnym czasem dla prognoz była dotcomowa gorączka. Prognozy większości firm badawczych dotycząc rozmiarów rynku e-commerce, reklamy w internecie czy nawet wydatków na infrastrukturę informatyczną w firmach nie sprawdziły się. Rozwój rynku był wolniejszy niż zakładano, a lata 2000-2003 szczególnie dla branży trudne. Ci, co skuszeni prognozami zainwestowali w akcje firm IT, byli wściekli, bo ceny papierów spadały gwałtownie. Jest to jednak ryzyko, z jakim zawsze inwestorzy powinni się liczyć.
Z drugiej strony można dziś powiedzieć, że prognozy czasów dotcomowej gorączki, chociaż może niezbyt precyzyjne, wcale nie były dalekie od prawdy, bo pokazały pewien trend, który w dłuższym okresie okazał się stabilny. Dziś e-commerce jest faktem, a spółki zajmujące się e-handlem osiągają świetne wyniki finansowe.
Jeżeli chodzi o prognozy dotyczące samej technologii, to miały one różną trafność. Wygląda na to, że nieco zbyt optymistycznie patrzyliśmy kilka lat temu na rozwój modelu ASP (Application Service Provider) czy np. rozwój rynku urządzeń typu thin client.
Pomyłką był także entuzjazm co do tempa wprowadzania telefonii komórkowej trzeciej generacji. Okazało się, że dostawcy sprzętu potrzebują więcej czasu na opracowanie urządzeń, a operatorzy muszą pomyśleć nad tym, jakie usługi zaproponować abonentom.
Są jednak i jasne punkty. Analitycy już od końca lat 90. przewidywali gwałtowny rozwój urządzeń mobilnych, jak notebooki czy palmtopy i to sprawdziło się z nawiązką.
Przez ostatnie lata często korzystałem ze znakomitych raportów firmy PricewaterhouseCoopers pt. "Technology Foreacst". Ta świetna, licząca kilkaset stron publikacja, zawiera dokładne omówienia i prognozy dotyczące wszystkich segmentów rynku IT, począwszy od półprzewodników, przez sprzęt, systemy operacyjne, aż po aplikacje biznesowe. Zawarte np. w edycji z roku 2000 dane dziś są coraz mniej aktualne, warto może jednak popatrzeć, czy trafne były przewidywania autorów raportu co do rozwoju konkretnych technologii.
W rozdziale "Perspectives" możemy znaleźć prognozy tego, co ma się wydarzyć w roku 2005 i później. Autorzy pokazali tu kilkanaście technologii, które w przyszłości miały być kluczowe dla rynku. Większość przewidywań dotyczy sprzętu, chyba dlatego, że sektor software i usług jest jeszcze trudniejszy do ogarnięcia przez prognostów niż hardware.
Cała obszerna część rozdziału to rozważania na temat zbliżania się barier rozwoju procesorów i obowiązywania słynnego prawa Moore'a. Zaprezentowano m.in. wiele rozwiązań opartych na technologiach innych niż krzem, często bardzo egzotycznych, np. DNA. Wydaje się, że dzisiejsza rzeczywistość spłatała tym prognozom figla. Szybkość procesorów, a co za tym idzie ich komplikacja, nie jest dziś największym problemem branży, a badania w tym zakresie uległy dużemu spowolnieniu. Dla większości klientów obecne maszyny mają pokaźny zapas mocy, a tzw. high performance computing, czyli najszybsze komputery, to ułamek rynku. Zresztą każdy, kto potrzebuje dużej mocy obliczeniowej, dziś może połączyć pecety tworząc tzw. grid - wynalazek, o którego poważnym zastosowaniu w roku 2000 nikt jeszcze nie myślał.
Nie sprawdziły się na razie także prognozy dotyczące superpojemnych pamięci holograficznych, które miały zastąpić dyski CD i DVD, czy powszechnego pojawienia się urządzeń śledzących ruch oka, których mieliśmy używać zamiast myszki.
Jest jednak też wiele przewidywań bardzo trafnych. Eksperci PWC przewidzieli zmierzch konwencjonalnych monitorów CRT, ekspansję ekranów LCD i wchodzących obecnie wyświetlaczy w technologii OLED. Kolejna trafna prognoza dotyczy rozwoju sieci bezprzewodowych.
Podsumowując ten przykład można powiedzieć, że analitycy PWC wypadli całkiem nieźle. Z grubsza rzecz biorąc 1/3 wypunktowanych ponad pięć lat temu w raporcie "Technology Forecats 2000" technologii dziś jest bezspornym faktem rynkowym. 1/3 być może nigdy nie pojawi się na rynku, a z 1/3 wciąż wiążemy duże nadzieje, chociaż są we wczesnej fazie rozwoju, jak np. electronic paper.
Warto robić prognozy!
Tomasz Ostrowiecki